Czy śmierć jest ostatecznością?


  • Share on Google+

Sama myśl o tym, że kiedyś może mnie zabraknąć na tym świecie, przysparza mi ciarek na całym ciele. Zaczynam się dławić, dusić i łzy napływają mi do oczu. Niestety to jest jedyna rzecz, z którą musimy się pogodzić. Z naszą śmiercią.

Według mnie śmierć jest czymś normalnym, ale nadal wielu ludzi boi się odejść z tego świata. Niektórzy uważają ją za zwyczajne przedłużanie żywotności gatunku. Inni szukają w niej czegoś głębszego, oświecenia, nowego życia, innego wymiaru. Ale tak naprawdę, czym, oprócz fizycznego podejścia, jest dla nas śmierć?

Historia Davida

David Bennett był profesjonalnym nurkiem. W 1983 roku, u brzegów Kalifornii płynął łódką, która znalazła się w środku wielkiego sztormu. Fale sięgały ośmiu metrów. Pech chciał, że David akurat znajdował się na dziobie łodzi i przy mocnym uderzeniu wody o burtę, wystrzelił z niej jak z katapulty. Mówił, że w tym momencie jego ciało zachowywało się jak szmaciana lalka. Woda miotała nim, nie pozwalając wydostać się na powierzchnię. Spędził pod wodą kilka minut, jednak w pewnym momencie, bez możliwości powrotu, musiał poddać się mocy oceanu. Wypuścił całe powietrze z płuc i zachłysnął się zimną, słoną wodą. Poddał się całkowicie temu uczuciu.

W kolejnych minutach zdarzyło się coś niesamowitego. David opowiada, że widział światło, miliony fragmentów światła, które tworzyły jedność, nieskończoność. Było to dla niego coś wyjątkowego. Opuścił swoje ciało i zaczął unosić się nad swoimi zwłokami. W tym samym momencie zbliżał się również do światła, które wirowało nad jego głową. Kilka chwil później usłyszał głos, jakby światło, które widział, przemówiło:

– Twój czas jeszcze nie nadszedł. Masz wrócić, masz wypełnić swój cel.

Jego ciało uderzyło o burtę statku, z którego wypadł. Wypluł całą wodę, która znalazła się w jego płucach i wrócił do żywych.

Według opowieści jego znajomych, którzy znajdowali się na łódce, był pod wodą od 15 do 18 minut, bez tlenu. Dobrze wiemy, że pień mózgu jest bardzo wrażliwy na niedotlenienie i jego śmierć orzeka się po już 4 minutach. Po tym czasie możemy mieć problemy z powrotem do pełnosprawności, jak również do życia.

Dla Davida światło, które widział, było Bogiem. Wierzy, że to Bóg do niego przemówił i nakazał mu powrócić i spełnić swój cel na Ziemi.

Egipt, piramidy, Sakkara

Przenieśmy się na chwilę do Egiptu 5000 lat temu. W tamtym czasie, ludzie inaczej odbierali życie i śmierć. Wierzyli, że królowie, faraonowie panujący nad nimi pomagają im żyć w spokojnym i bezpiecznym miejscu, jakim jest Ziemia.

Ściany wnętrza świątynii Unisa, która znajduje się na terenie Sakkary, są wypełnione tysiącami modlitw, zaklęć, które miały pomóc Unisowi zmartwychwstać. Modlitwy były dla niego drogowskazem, mechanizmem wspomagającym w walce z demonami zła i ciemności.

Ludzie wierzyli, że dzień w dzień Unis toczy bitwę z demonami, tylko po to, żeby na samym końcu rzeki, którą płynął, zjednoczyć się z bogami słońca. Dzięki jego modlitwom świat jest bezpiecznym miejscem. Jest to nieskończona wędrówka przez śmierć.

Meksyk

Dzień zmarłych dla meksykanów jest prawdopodobnie najważniejszym dniem w roku. Tego dnia mogą spotkać się z duszami swoich bliskich, pomodlić się z nimi, zjeść wspólny posiłek, porozmawiać. Dla nich dzień zmarłych jest radosną chwilą.

Jednak ta noc nie wywodzi się z Meksyku. Jej korzenie sięgają o wiele głębiej, ponieważ aż do czasów azteckich wierzeń. Gdzie władcy składali żywe ofiary słońcu, swoim bogom. Dzięki takim ofiarom wierzyli, że słońce wstanie kolejnego dnia.

Żywemu człowiekowi wycinali jeszcze bijące serce, a krew, która wylewała się z jego klatki piersiowej spływała po schodach świątyni. Tylko w taki sposób mogli zabezpieczyć się przez nadciągającą apokalipsą.

Chrześcijaństwo

Kiedy ktoś mówi coś o śmierci w chrześcijaństwie, pierwsze co wpada do naszych głów to zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. 2000 lat temu żył człowiek, który został ukrzyżowany za grzechy całego świata. Dzięki niemu chrześcijanie mają tę miłą możliwość oczekiwania na zmartwychwstanie i życie wieczne razem z Jezusem w niebie. To jest oczywiście ta piękniejsza, ciekawsza wersja śmierci. Jednak, żeby osiągnąć to, co osiągnął Jezus, chrześcijanin musi wyzbyć się praktycznie wszelkich ziemskich udogodnień.

Hinduizm

Słyszeliście kiedykolwiek o reinkarnacji? Pewnie pierwsza myśl, która przychodzi wam do głowy to śmierć a później życie w innym ciele – najczęściej mówi się o zwierzęciu. Niestety, to nie jest takie proste, jak się wydaje.

Hindusi wierzą w karmę i reinkarnację (tak, jak buddyści). Wierzą w możliwość pokonania śmierci. W jaki sposób?

Święta rzeka hinduistów – Ganges, płynie od Himalajów, które znajdują się na północy, wpływa do morza, które jest na południu. Jednak w kilku miejscach okazuje się, że rzeka płynie pod prąd, wraca się w kierunku Himalajów. Hindusi uważają, że Ganges płynie w stronę życia i nie bez powodu nazywają ją świętą rzeką.

Rzeka płynie w przeciwnym kierunku między innymi w miejscowości Waranasi, która jest znana z palenia ciał zmarłych. Hindusi uważają, że zamoczenie ciała w rzece, a później poddanie go kremacji na brzegu, przyspieszy proces reinkarnacji.

Tak jak wspominałem, reinkarnacja wielu ludziom kojarzy się w przemianą. To prawda, jednak istnieje jej głębsze znaczenie. Hindusi nie dążą do nieskończonej ilości reinkarnacji, dążą oni do mokszy, czyli do zaprzestania przenoszenia swojej duszy z ciała do ciała.

Dobrze ludzie trafiają na lepsze ciała, z szansą na lepsze życie. Źli, ponoszą konsekwencje złego życia w kolejnym wcieleniu – niekoniecznie jako człowiek. W taki sposób wzrasta ich odpowiedzialność za swoje życie.

Jeżeli nie chcą reinkarnacji i wypełnią krąg życia, spełnią swój cel ze wszystkich wcieleń, wtedy mogą połączyć się z jedyną wieczną istotą na świecie – z Bogiem.

Czy śmierć jest ostatecznością?

Dla wielu ludzi owszem. Nie wszyscy ludzie na Ziemi wierzą w życie po śmierci. Nie wszyscy są wierzący i mają możliwość oczekiwania na życie wieczne. Nie wszyscy czekają na ten moment. Są tacy, którzy skupiają się tylko i wyłącznie na teraźniejszości, nie istnieje dla nich przyszłość i przeszłość. Dla których nie istnieje różnica pomiędzy dobrem i złem, ponieważ nikt nie będzie ich osądzał po śmierci.

Jednak większość ludzi, przez setki lat zadaje sobie to samo pytanie: czy śmierć jest ostatecznością?

Nauka nie zostaje tutaj bez słowa. Według wielu naukowców, którzy przeprowadzali badania na zmarłych lub tych, którzy przeżyli śmierć kliniczną, śmierć istnieje, ale tylko w formie fizycznej. Dusza, którą nazywają świadomością, nie umiera (zanika) zaraz po śmierci mózgu. Istnieje jeszcze przez wiele godzin, a nawet dni, chociaż nawet po tym czasie nie zanika na zawsze.

Czy więc jest możliwość pokonania śmierci? Przejścia w stan wiecznej podróży? Zamieszkanie w niebie razem z Jezusem i całym zastępem niebieskim? Złączenie się z najwyższą formą ziemską, jaką jest Bóg? Jestem przekonany, że tego wszystkiego dowiemy się na samym końcu drogi. Dzisiaj możemy kłócić się, dyskutować na tematy związane ze śmiercią, jednak nikt nie będzie miał stuprocentowej pewności, czy istnieje życie po życiu. Jedno jest jednak pewne, jakakolwiek wiara daje nadzieję na to, że żyjemy nie tylko po to, żeby przedłużyć istnienie naszego gatunku. Żyjemy po to, żeby wypełnić cel, a później spocząć na wiecznym odpoczynku razem z innymi, którzy już kiedyś opuścili nasz świat.