Dlaczego warto wracać do swoich pasji?


  • Share on Google+

Dlaczego warto wracać do swoich pasji?

Bo tak. No już, rozejdźcie się do domów! Włączcie telewizory i oglądajcie ogłupiające serwisy informacyjne albo seriale, które ciągną się w nieskończoność. Przecież tak jest łatwiej, nie? Włączyć byle gówno, zająć się byle gównem i trwać w takim nieidealnym związku latami.

Katastrofa!

Mając te 25-30 lat człowiek powoli przestaje myśleć o studiach, o szkole, o dobrych ocenach. Zaczyna zastanawiać się, czy przeżyje do końca miesiąca z minimalną krajową, czy będzie mógł zrobić sobie wolne w pracy. Zaczyna zastanawiać się, czy dobrze wybrał, idąc do liceum albo technikum, czy  wybrał odpowiedni kierunek studiów i ewentualnie, czy mógłby wybrać lepiej.

Tak jak w przypadku egzaminu, możemy podejść do niego po raz drugi, tak do życia podchodzimy raz.

Czasami wydaje się nam, że jesteśmy genialni, idealnie weszliśmy w dorosłe życie. Kilkanaście lat później, kiedy zaczynamy dobijać czterdziestki, okazuje się, że jednak gówno zrobiliśmy. Czasu nie wrócimy. 

Dla mnie nie jest jeszcze za późno. Stwierdziłem, że warto byłoby ruszyć dupsko i wrócić do swojej pasji, która przynosiła mi kiedyś wielkie szczęście. Rok temu kupiłem lustrzankę z kilkoma obiektywami – do dzisiaj jej używam, uczę się fotografii. Na początku stycznia kupiłem kolejną rzecz, do której chciałem wrócić – pianino.

Jako mały gnój grałem, uczyłem się, ale niestety na rzecz innego instrumentu, który również rzuciłem lata później, zrezygnowałem z gry na pianinie. Dzisiaj, patrząc na to, co kiedyś potrafiłem, głupio mi. Mimo tego teraz nie poddaję się i ćwiczę dalej. Grzecznie, bo grzecznie, żeby nie pokłócić się z sąsiadami. Wystarczy mi godzina dziennie.

Dlaczego warto wracać do swoich pasji?

Bo czemu nie? Czym jest pasja – zamiłowaniem do czegoś. Jeżeli już wiemy, że życia nie możemy powtórzyć, to dlaczego nie możemy przykleić się do jednej aktywności? Dlaczego nie możemy dzień w dzień ćwiczyć, uczyć się języka obcego?

Kiedy kupowałem swoje pianino cyfrowe, mężczyzna, który oddawał mi je, powiedział: mam nadzieję, że niedługo będę Cię widział w Opolu na scenie. I kurwa do tego dążę. Może nie w Opolu, może nie w Polsce, ale serio, godzina dziennie wystarczy, żeby za 5-10 lat być na szczycie.

Ostatnio mój telefon zrobił mi psikusa. W najnowszej aktualizacji firma XIAOMI wsadziła mi w ustawienia: cyfrowa równowaga i kontrola rodzicielska. W moich narzędziach cyfrowej kontroli mam piekielnie dokładnie informacje na temat: ile godzin bawiłem się telefonem, ile razy go odblokowywałem, ile powiadomień przeczytałem. Uwaga (to dane tylko z dzisiaj):

  1. Dzisiaj: 5 godzin 32 minuty
  2. Odblokowania: 113
  3. Powiadomienia: 153

Wystarczy, że zabiorę godzinkę z tego miejsca i przeznaczę ją na inny cel, większy, wyższy.

To wcale nie jest takie trudne. Ludzie, którzy uważają, że nie mają czasu, powinni się wstydzić. Czas jest, wystarczy dobra organizacja. To wszystko. Ja wróciłem do swojego ukochanego zajęcia. Też chcecie? Zastanówcie się, bo jest fajnie.