Postanowienia noworoczne – mity


  • Share on Google+

Dlaczego, kiedy chcecie wprowadzić jakąś zmianę w swoim życiu, wybieracie do tego idealny dzień, godzinę? Kiedy trzymaliście się takich postanowień? Sądzę, że niewielu ludziom udało się wytrwać kolejny rok na siłowni. Niewielu z was nauczyło się śpiewać. Przecież pierwszego stycznia myśli się tylko o szklance wody, witaminie C oraz ciepłym łóżku. Niektórzy do tego zestawu dorzucają wiadro, które zajmuje miejsce przy poduszce. Nikt nie myśli o tym, żeby pierwszego dnia kolejnego roku zrobić coś wyjątkowego. Tak naprawdę wasze postanowienia noworoczne już z nowym dniem idą się pieprzyć.

Postanowienia noworoczne i ich łamanie nie jest powiązane z odpowiednią datą, tylko brakiem właściwej motywacji i planu działania. Mogę iść o zakład, że gdybyście zaplanowali sobie wprowadzenie jakiejś zmiany w życie na 26.07, poleglibyście tak, jak 1.01.

Wielu z was myśli, że to ten magiczny dzień wpływa pozytywnie na nasze działanie, zachowanie. Gówno prawda.

Wiele lat temu też tak myślałem. Wyobrażałem sobie: nową wersję „ja” podczas kolejnego roku, jak wspinam się na Lhotse bez dodatkowych butli tlenowych, jak rozmawiam w dziwnym języku, którego zawsze chciałem się nauczyć. To niestety tak nie działa.

Najlepszym rozwiązaniem tych problemów może być odpowiednie planowanie i zasada małych kroczków.

Wyobraźcie sobie rzekę szeroką na 10 metrów. Co 50 cm ustawione są na niej kamienie, na których można postawić dwie stopy. Kamieni jest 20. To znaczy, że musimy wykonać 20 kroków, żeby przedostać się na przeciwległy brzeg rzeki. Wielu ludzi myśli, że poradzi sobie z nurtem od razu i wskakują do lodowatej wody w samych bokserkach. To jesteśmy my podczas noworocznych postanowień.

Mądrzy obmyślają plan działania. Wkładają wygodne buty i długie skarpetki, i skaczą z kamienia na kamień. Po kilku minutach mogą spokojnie spojrzeć za siebie i zobaczyć jak trudną trasę pokonali.

Najważniejszym punktem jest planowanie.

Kiedy chcemy zacząć robić coś fajnego i ciekawego w życiu, trzeba zastanowić się najpierw, jak mamy podejść do sprawy.

Kiedy chcecie uczyć się nowego języka, nie zaczniecie od pamięciówki i pisania 500 słów w zeszycie. Zaczniecie od 10 słówek, które można zapisać w notatniku. Kolejnego dnia robicie test i sprawdzacie, czy je pamiętacie i dopisujecie kolejne.

Kiedy chcecie nauczyć się grać na pianinie lub gitarze. Nie bierzecie nut do ręki albo nie uczycie się piosenek z milionami akordów. Najpierw musicie poznać budowę gitary albo położenie klawiszy na pianinie. Wtedy możecie zacząć działać więcej, mocniej, lepiej i dalej. Dzień po dniu, tydzień po tygodniu aż dojdziecie do wprawy.

Człowiek jest stworzony do sukcesu, ale nikt nie osiągnął celu w ciągu kilku minut. Sukces jest wypadkową wielkiej pracy, planu działania, odpowiedniej motywacji, a nie odpowiedniej daty i samej myśli o wygranej.

Parę tygodni temu obchodziłem moje urodziny. Stwierdziłem, że to jest doby czas na zmianę. Co zrobiłem? Najpierw zadbałem o to, żeby mieć na czym grać (chciałem przypomnieć sobie grę na pianinie po dwunastu latach przerwy). Później zacząłem ćwiczyć: najpierw lekko, 20 minut dziennie, teraz gram więcej i częściej. Dzięki temu mogę dłużej wytrwać w swoim postanowieniu. Teraz, po kilku tygodniach gry, wiem, że mogę na więcej sobie pozwolić, widzę i czuję, że moje palce zaczynają mnie słuchać i zaczynam wariować na klawiaturze tak jak kilkanaście lat temu.

Pamiętajcie, dobry plan działania jest podstawą. Zapomnijcie o postanowieniach noworocznych, one się nie sprawdzają.